Gdzieś w Królestwie Valji…

W zatłoczonej karczmie otworzyły się drzwi. Zakapturzona postać weszła do środka i podeszła do lady.
- Piwa? – spytał barman próbując wypatrzeć z pod kaptura twarz postaci. Jedne, co zauważył to uśmiech – uśmiech, który w swej szczerość przerażał.
- Wina, Smoczej łzy. – Postać zaczęła rozglądać się po przybytku. Barman spotykał już wcześniej takich ludzi, i wiedział, że zwykle nie mają grosza przy duszy.
- Kieliszek kosztuje złotą. – Uśmiech na twarzy przybysza tylko się rozjaśnił. Z jego ręki na ladę spadła moneta. Barmanowi jeszcze bardziej się to nie spodobało, za bardzo przypominało czary. Nie podobało się do momentu, w którym moneta okazała się platynowa.
- Butelkę, mości gospodarzu – powiedział przybysz. Barman przyjrzał się jeszcze raz postaci.
- Platyna nie jest popularna w tych stronach. Skąd ją macie? Jeśli nie masz nic przeciwko, że pytam?
- Historia tej monety jest nudna, nie godna tak pięknej nocy. Mogę za to opowiedzieć coś znacznie ciekawszego. Co powiesz na historię Czarnych Płaszczy? – Ostanie słowa powiedział tak, żeby cała karczma je słyszała.
- Historia Czarnych Płaszczy? Przecież wszyscy ją znają. – Prychnął barman.
- Wszyscy znają jej fragmenty, i to jeszcze te mało ciekawe. Zróbmy tak, jeśli opowiem Ci coś, czego do tej pory nie znałeś, kolejną butelkę dostanę za darmo. – Ludzie zaczęli się zbliżać by posłuchać.
Barman uśmiechnął się i skinął głową na znak, że się zgadza. Uśmiech przybysza tylko się poszerzył. Barman zrozumiał, że przegrał, gdy Bard zdjął kaptur i zaczął snuć swoją opowieść…

Valia

asia_rudzielec piotrjanik90 Hubris0